piątek, 10 października 2014

SPOTKANIE W BLUE CITY, MAŁA CZARNA NA JESIEŃ


Miesiąc temu odbyło się kolejne spotkanie blogerek w warszawskim centrum handlowym - Blue City. Te spotkania są już pewnego rodzaju tradycją i szczerze mówiąc, czasami zapominam po co tam jestem. Gdy już usiądziemy z dziewczynami, zaczynają się ploty, omawiamy ciekawe kampanie, wspominamy najśmieszniejsze albo najbardziej absurdalne sytuacje, które wydarzyły się od czasu ostatniego spotkania. 
Tym razem ugościła Nas restauracja Street. Nigdy wcześniej tam nie zaglądałam, od tamtej pory - nie mogę się doczekać kolejnego lunchu w tym miejscu! Dania nie należą do najtańszych (ale nie są też przesadnie drogie), jednak ma się pewność, że dostaniemy pełny talerz pysznego jedzenia. Naprawdę, porcje są duże i bardzo smaczne. A wybór jaki oferuje ta restauracja... Przyszłam jako pierwsza, a zamówiłam chyba jako ostatnia - tak długo nie mogłam się zdecydować co zjeść! Znajdziecie tu wszystko - od sałatek, przez hamburgery, pizze aż po naleśniki czy pierogi. Poza tym zawsze jest tam dużo ludzi - a to o czymś świadczy ;) 
"Drina goni kolejny drin", aż w końcu ktoś idzie po rozum do głowy i przypomina, że czas wziąć się do roboty :) Kolejny przystanek : perfumeria Douglas. 



 W Douglasie przeszłyśmy kurs makijażu. Make up wykonywałyśmy kosmetykami marki PUPA (zawsze sobie myślałam, jaka to wdzięczna nazwa:)). Co prawda liczyłam na to, że umaluje mnie profesjonalista, bo przecież sama maluję się codziennie, ale miałyśmy przynajmniej niezły ubaw :) Podczas tego kursu zakochałam się w pomadkach (w postaci kredek do ust) oraz w transparentnym pudrze - to kosmetyk, który koniecznie musi znaleźć się w mojej kosmetyczce! Jestem też otwarta na eksperymenty, dlatego nasza "nauczycielka" namówiła mnie na kolorowy tusz do rzęs. Od tamtej pory zdarza mi się pomalować rzęsy na fioletowo lub niebiesko! 

Teraz już widzicie dlaczego mam grzywkę ;) 
PattPuzzle
Bagladyshop
Puder transparentny - must have!
 Swoje fryzury zawdzięczamy Marco Aldany. Zawsze mam problem z wybraniem uczesania, ale wspólnie udało nam się ustalić, że naszedł najwyższy czas na loki. Czułam się w nich świetnie, mogłabym mieć takie na co dzień :) 


W swoich stylizacjach miałyśmy wykorzystać najnowszą kolekcję marki New Yorker. Od początku nie miałam żadnych wątpliwości co założę. Mała czarna z siatki uwiodła mnie totalnie. Do kompletu sprawdziłaby się gruba ramoneska (zdjęcie pokazywałam na Instagramie: tutaj). Poza tym znalazłam także ciekawe swetry i piękny szary płaszczyk z dresowego materiału. Ale ostatecznie do mojej szafy trafiła czarna ramoneska. 


Zdjęcia reportażowe: Bartko Dębkowski
Zdjęcia stylizacji: Sebastian Rudnicki

8 komentarzy:

  1. Super, że przefarbowałaś włosy na blond, o wiele bardziej korzystanie wyglądasz!

    OdpowiedzUsuń
  2. też mam wysokie czoło więc znam ten ból, rzadko kiedy chodzę z grzywką zaczesaną pod górę bo mega mnie to krępuje, tylko po domu tak chodzę. Sukienka świetnie do Ciebie pasuje, podkreśla Twój charakter i nadaje słodkim loczkom przełamania tak że całość wypadła w iście rockowym stylu. Fotorelacja też na +. Tak więc całość oceniam szkolną miarą, a nawet ponad nią 6+ :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny wpis :) Naprawdę podoba mi się ♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Zazdroszczę tych spotkań. Mam nadzieję, że kiedyś również będę w takich uczestniczyć! :) Widać, że blog przynosi ci dużo radości. Świetnie go prowadzisz xx

    http://jessicasloniewskablog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawa relacje :) Ale z tych bloggerek znam tylko Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń