poniedziałek, 12 maja 2014

LONDON: DAY 4


Trochę ponury, pochmurny, taki typowy dzień w Londynie. Spędziłam tam 3 dni, z czego 2 głównie na zakupach i to na Oxford Street. W dzień odlotu zaczęłam jęczeć (ten dzień był apogeum mojego jęczenia), że wróciłam tu po roku i znowu niczego nie widziałam. Więc wyprosiłam u Madziary spacer do Pałacu Buckingham, spodziewając się niewiadomo czego. Pod główną bramą tłumy, a sam pałac przereklamowany ;) Poza tym - wydawało mi się, że jest on bardziej schowany, trochę głębiej, a jednak można niemal 'zajrzeć do środka'. I znowu mój jęk - "powinni go odmalować". Całe szczęście - coś się wydarzyło! - trafiłyśmy na pochód gwardzistów! Oglądając ich na żywo miałam wrażenie, że idą na oślep i grają z pamięci, ale OK, teraz na zdjęciach widzę, że jednak spod tych czapek coś jednak widać ;) 

Moje włosy kochają wilgoć. Bardzo. Z wzajemnością.
camel coat, trousers | ZARA
t-shirt | PLNY LALA
shoes | NIKE ROSHE RUN palm trees*
bag | STEVE MADDEN

*buty kupiłam w &Other Stories w Londynie.
Jeśli również jesteście zainteresowani tą parą,
napiszcie do The Fashion Hunter! Serdecznie polecam ;)


9 komentarzy:

  1. moim zdaniem pięknie Ci w takich włosach! naturalność jest najlepsza :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajnie wszystko ze sobą zgrane kochana.Jestem pod ogromnym wrażeniem płaszczyka i spodni - ślicznie Ci w nich :)
    Pozdrawiam serdecznie
    Zocha-Fashion

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo podoba mi się ta stylizacja ! A roshe genialne ! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Moje włosy również uwielbiają wilgoć, ale zdecydowanie wyglądają gorzej niż Twoje :) Świetny płaszczyk! Zazdroszczę zwiedzania Londynu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Obserwuję z wielką przyjemnością :) Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń