niedziela, 6 listopada 2011

FASHION WEEK SHOWROOM

 Dzisiaj skupiłam się na zdjęciach, które zrobiłam w ShowRoomie pierwszego dnia. Najciekawsze dodatki, elementy, ubrania. Nie sfotografowałam wszystkiego (chociażby stoiska z książkami), czego teraz bardzo żałuję, ale jeśli zrobicie mały maraton po innych blogach, na pewno zobaczycie coś nowego. :)

TRANSLATE

Zacznę od kurtek i płaszczy, o których mówili chyba wszyscy. To dzięki nim, metka NEOGOTIK na długo pozostanie w mej pamięci. Ich ubrania, to pojedyncze egzemplarze, które przeważnie są wykańczane ręcznie. Co ciekawe, wiele elementów w tych ubraniach, to po prostu wykorzystane znaleziska z second handu! A jeśli jesteście ciekawi jak ta kurtka z ćwiekami prezentuje na kimś - śledźcie uważnie bloga Eveline, ponieważ nabyła ona jeden egzemplarz i mam nadzieję, że szybko Nam się w nim pokaże! 
 Tuż obok stoisko marki KUBATEK (od nazwiska projektantki Moniki). Na co zwróciłam uwagę? Szczerze mówiąc - nie wiem co to jest. Czy bluzka z tak obszernym kołnierzem, czy po prostu gruby szal na podszewce. W każdym razie plecionka kolorów mnie oczarowała! 
 Lity na półce, Lity na nogach. Były też Lity udawane, a'la Lity i niby Lity, jednak to HIGH LIFE podbiło serca fanek Jeffrey'a Campbella (i oczywiście jego butów). Kiedy znalazłam tę stronę tuż po jej założeniu (powstała we wrześniu 2011), byłam przeszczęśliwa na samą myśl, że wreszcie będę mogła kupić Lity bez zabawy w cła, przesyłki itd. Teraz tylko zostaje mi czekać na wiosnę i Jeffrey zawita w mojej kolekcji. A jeśli macie ochotę sprawić sobie taki wygodny prezent, to koniecznie zajrzyjcie na stronę HIGH LIFE! 
 Mały przerywnik - smutna MADZIARA, bo vintage sukienka była 'ciut' za duża :((( 
 Filc nie ma zbyt wielu zwolenników, ale ten róż jest czadowy! 
 Kolejne, bardzo przyjemne stoisko. IWONA BIELAWSKA podbiła moje serce przede wszystkim skórzaną torbą w kolorze limonki. Ostatnio szaleję za tym kolorem, a prosty fason i zwierzęcy motyw jeszcze podgrzały temperaturę. 
 Dekolt w kształcie serca zwalił mnie z nóg. 
 Kto poznaje ręka do góry :) A jak nie, to KLIK
Było na czym oko zawiesić... FISZEROWA biżuteria. 
 Uwielbiam elegancką biżuterię. Byłam pod takim wrażeniem tych cudownych projektów, że nie mam pojęcia, gdzie można je znaleźć.
 GOD SAVE DR.MARTENS! 
 Oraz chyba największy szok dla mnie - dodatki wykonane z LEGO. AGABAG dała czadu, aż żałuję, że nie przygarnęłam chociażby jednej pary kolczyków. Byłam za bardzo podekscytowana. Chyba jednak nadrobię zaległości poprzez internetowe zakupy ;) 
 W trakcie poszukiwań inspiracji, ciekawych kolekcji, czegoś wow lub fuj, uwieczniłam na zdjęciu kawałek STYLEDIGGER, a dokładniej - zegarek i torebkę. Co za cuda! 
 A na koniec - jakby ktoś chciał Halloweenowy strój na przyszły rok - może się przebrać za gruszkę. Lub limonkę. To już zależy od wyobraźni :) 

środa, 2 listopada 2011

FASHION WEEK COLOR BLOCKING

 Mój outfit z drugiego dnia FW to ten rodzaj zestawu, którym zwraca się na siebie uwagę. To był mój plan, który faktycznie kilka razy się sprawdził i jak dobrze poszperam, to pewnie gdzieś znajdę swoje zdjęcia, a nawet krótki wywiad. Ten color blocking wyszedł mi zupełnie przypadkowo, a raczej - był wyjściem ostatecznym. Nie chciałam brać ani czarnej, ani szarej torebki, więc postawiłam na soczystą pomarańcz :) Jedwabna koszula była powodem napłynięcia łez do moich oczu - nie mogłam znieść tego, jak bardzo się pogniotła w drodze na Fashion Week. Poza tym ukryty pod kołnierzykiem naszyjnik, imitujące skórę spodnie oraz ulubione, brokatowe szpilki. A że kolorów było mi mało - pomarańcz na usta i żółta plakietka! :)

TRANSLATE

fot. Madziara & Eveline


 H&M HAT AND NECKLACE
VINTAGE SILK SHIRT
NEW YORKER FAUX LEATHER PANTS
TOPSHOP GLITTER HEELS

wtorek, 1 listopada 2011

FASHION WEEK POLAND, DAY 1, Fashion shows


To był mój pierwszy raz na FW. To, co się tam działo i co zobaczyłam, ciężko mi będzie opisać w jednym, dwóch, czy trzech postach. Dlatego musicie mi wybaczyć nadchodzącą nawałnicę postów związanych z FW. Do Łodzi przyjechałam w czwartek wieczorem, a już następnego dnia, Wildfox7, Szafa Madziary oraz Eveline Fashion Diary, ruszyły na podbój pokazów, showroomu i spotkanie pozostałych blogerek. 

Jeśli chodzi o mój outfit z pierwszego dnia - to był dokładnie mój klimat. Nieodłączne elementy - ramoneska oraz melonik, do tego wyrazisty akcent - legginsy w panterkę, a reszta dosyć stonowana. Top z przezroczystymi plecami, workery i prosta, czarna torba.
Fantastycznie było zobaczyć się z dziewczynami, które znałam jedynie z blogów.
photo by Szymon Brzóska
Jednak w dzisiejszym poście skupię się na piątkowych pokazach. Zaczęłyśmy od Wioli Wołczyńskiej, której kolekcję już raz miałam okazję zobaczyć w Warszawie. Kolekcja nie była wymyślna, jak dla mnie - zbyt bura i nieco nudna jak na wiosnę/lato. Przeważały szarości, czerń, transparentne siatki, asymetria i luźne kroje. Jestem fanką ubrań metalicznych i może dlatego moim faworytem była złota sukienka.
Następny był pokaz Aleksandry Kmiecik, a godzinę później kolekcja Piotra Drzała. Projekty, których po prostu nie widzę w mojej szafie. Może z wyjątkiem kobaltowego trenczu z limonkową lamówką oraz koszuli z dłuższym tyłem. Luźne formy, nawiązujące trochę do stylu sportowego. Jednak duży plus za klasyczną biel oraz skromną zabawę kolorem. 
Jeremy Scott totalnie mnie zaskoczył. Czekając w kolejce na wejście, nie przypuszczałam, że można zorganizować pokaz w taki sposób. Modele i modelki ginęli pośród tłumu, przylepiając na gościach 'pokazu' charakterystyczne skrzydełka. Natomiast kolekcja... po prostu wisiała w powietrzu w kolorowych ramach. Miało być inaczej, fantazyjnie, a ja byłam zaskoczona, niekoniecznie w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Natomiast sama kolekcja - oryginalna, charakterystyczna, mocno przerysowana. I właśnie taka miała być. No i nadal modny motyw flagi, chociaż niektórym już się przejadł. 
Następny pokaz - Solar. Polska marka, o której w katalogu FW napisano, że "łączy światowe trendy". Powiedziałabym raczej, że takich ubrań, jak z tej kolekcji, jest mnóstwo na całym świecie. Chociaż cała masa wzorów miała być kluczem do sukcesu, ja nie widziałam w tym nic odkrywczego. Zauważyłam także, jak wiele projektów przeistacza modelki z rozmiaru XS na XL. W takim razie nadal czekam na kolekcję, która mnie zachęci chociażby do chwilowego przystanku przy witrynie marki Solar. 
Następne w kolejności były pokazy Bohoboco, Michała Szulca oraz MMC Studio. Niestety aparat zrobił mi psikusa i wyładowała mi się bateria. Jeśli jesteście ciekawi - możecie bez problemu zobaczyć sobie kolekcje lub nawet całe pokazy w internecie. Szczególnie polecam pokaz MMC Studio. Ciekawe widowisko, ze specjalnym udziałem... sami zobaczcie :) 
BOHOBOCO
MMC STUDIO