Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Instagram. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Instagram. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 2 sierpnia 2016

INSTAGRAM MIX (X)



Ostatni Instagram mix pojawił się na blogu prawie rok temu! Shame on me! A przecież wszyscy lubimy posty tego typu ;) Dlatego nadrabiam zaległości i wrzucam tu najciekawsze momenty z ostatnich miesięcy, z dokładnymi opisami i objaśnieniami. Jeśli chcecie być na bieżąco z tym, co wrzucam na Instagram, zapraszam do śledzenia mojego konta: Wildfox7.

poniedziałek, 10 sierpnia 2015

INSTAGRAM MIX (IX)


Dawno na blogu nie pojawił się mix zdjęć z Instagrama. Wybrałam najciekawsze momenty z kilku ostatnich miesięcy. Zobaczcie sami! A po więcej zapraszam na: www.instagram.com/wildfox7 

środa, 6 sierpnia 2014

#FRIENDSIE - czyli Ty, friendsy i #Somersby



Wchodzę na Instagram, w wyszukiwarkę. Potem wybieram kategorię "znaczniki #". I szukam...
Hashtag #selfie użyto 152 070 802 razy, natomiast #selfies może poszczycić się 'jedynie' liczbą 11 131 693.  Każdy selfie zna i używa, określenie to wyparło #selfportrait, które przy pisaniu może sprawiać niektórym nieco kłopotu, a zapisano go 2 543 108 razy. Nasz polski #autoportret występuje 2 648 razy, ale sprawdzam wybrane zdjęcia i okazuje się, że również są podpisane... #selfie ;) 

Od ponad dwóch tygodni na Instagramie i pozostałych kanałach social media szaleje moda na #FRIENDSIE, a to wszystko za sprawą Lorda Somersby. Tylko na Instagramie tak otagowanych zdjęć jest już ponad 6 tysięcy ! Podczas przekopywania mojego konta, w poszukiwaniu moich friendsie odpowiednich do tej akcji, każde wybrane zdjęcie kojarzyło mi się z konkretną sytuacją, przywoływało miłe wspomnienia i sprawiało, że na chwilę zatrzymałam się przy nim, by chwilę o tym pomyśleć. Zdjęcia są fantastyczną pamiątką nie tylko z podróży, ale także z dnia codziennego, spotkań z fantastycznymi ludźmi i przeróżnych wydarzeń. 

Pamiętajcie też o tym, że Lord Somersby monitoruje sieć i wychwytuje Wasze zdjęcia otagowane #Friendsie #Somersby . Co ważne, dzięki temu macie szansę otrzymać nagrodę niespodziankę! Dlatego łapcie znajomych, róbcie zdjęcia i wrzucajcie je na Twittera, Instagrama czy Facebooka, tagujcie, a potem odbierajcie swoje paczki :) Regulamin akcji znajdziecie na http://somersbyfriendsie.pl 



Wpis powstał przy współpracy z marką Somersby i jest przeznaczony wyłącznie dla osób pełnoletnich akceptujących regulamin.


środa, 14 maja 2014

#fashion INSTAGRAM (1)

Na Instagramie czy Facebooku udzielam się znacznie częściej niż na blogu, to chyba oczywiste. Tam publikuję zdjęcia niemal codziennie, najczęściej są to nowe zakupy lub godne uwagi, wypatrzone przeze mnie ubrania i dodatki. Dlatego kilka zdjęć z krótkimi opisami wrzucam także tutaj. Mam nadzieję, że wytrzymacie lawinę zdjęć w lustrze :D A przy okazji zapraszam na moje konto na Instagramie :) www.instagram.com/wildfox7 

Spodnie typu "Mom Jeans" mają podwyższony stan i wyglądają jak spodnie sprzed 30 lat. Moda na nie powróciła, a ja dzisiaj bardzo żałuję, że pozbyłam się takich cudownych spodni po mojej mamie, za grosze. Teraz takie jeansy można kupić w Topshopie za 229 złotych. 

Kolejne cuda z Topshopu. Luźny sweter w kolorze pudrowego różu jest cudowny, ale to ten koronkowy top podbił moje serce. Był idealny, właśnie takiego szukałam. Tylko szkoda, że nie było mojego rozmiaru :( 

Najnowszy zakup. Niewielka torebka na łańcuszku w kolorze baby blue to fantastyczna odmiana w mojej szafie. Niemal wszystkie torebki mam czarne, więc taki wiosenny akcent bardzo się przyda. No i te ćwieki! W sam raz dla mnie! ;) Cena: 79,99 zł, do kupienia w Mohito.

Ten top kocham nad życie, a biegałam za nim bardzo długo! Kupiłam ostatni w moim rozmiarze! Jest czarny, lekki, ma cienkie ramiączka i ciekawą wstawkę z siatki. Idealny! H&M, 99,90 zł.

Jedne z podstawowych kosmetyków w moim pojemnym (bardzo!) kufrze. Szminki MAC to zdecydowanie nr 1. Do tego podkład i tusz do rzęs MAC, róż do policzków GOSH, perfumy: Giorgio Armani (Acqua di Gioia) lub Calvin Klein (Forbidden Euphoria) oraz Estee Lauder do demakijażu.

Jeśli na Instagramie pojawia się ta podłoga, tzn. że jestem w pracy ;) Połączenie ubrań w kropki - przypadkowe! ;) Bluza - Zara, spódnica - F&F, a na nogach Conversy.

To były pierwsze espadryle (no, może zaraz po tych od Chanel), które tak bardzo mi się spodobały. A potem było tylko gorzej. Tego samego dnia kupiłam jeszcze 3 inne pary... Te urocze cuda (dostępne również w kolorze niebieskim) kupicie w Zarze za 169 złotych. Spodnie również, w tej samej cenie. :)

Zrobiłam się na szaro, bo to jeden z moich ulubionych kolorów. Crop top kosztował 19,90, pikowana kurtka typu bomber - 79,90, a wielkie okulary 34,90 (o ile dobrze pamiętam). Wszystko dostępne w New Yorkerze! 

Te buty zobaczyłam na nogach jednej z dziewczyn (dokładnie stała w kolejce w sklepie z butami OFFICE w Londynie). Kręciłam się wokół niej jak mucha koło gó... ucha, z chęcią podpytania: GDZIE JA TAKIE KUPIĘ, BO SIĘ NAPALIŁAM? I udawałam, że wszystko inne mnie tak bardzo interesuje. I szkoda, że udawałam tak długo, bo właśnie te buty stały na półce w tym właśnie sklepie, zaraz obok kas. Cena: 20 funtów. Na złotówki: 102,20. Mogłam wziąć od razu 2 pary, prawda?

I buty w stylizacji. Miejsce : praca (znajoma podłoga?) Na zdjęciu mam boyfriendy z River Island, służą mi już jakiś czas, a piękny, duży, neonowo żółty sweter kupiłam w Londynie w cudownym &Other Stories. 

Urban Decay po głowie chodziło mi od dawna. Ale jak to bywa z takimi rzeczami - albo kupisz ZAGRANICO, albo uda Ci się cudem trafić na oryginał na Allegro. Nope, wybrałam opcję nr 1. O tej paletce przypomniało mi się, gdy robiłyśmy z dziewczynami zakupy w Londynie. Okazało się, że Jestem Kasia również o niej marzy, więc rzuciłyśmy się do House of Fraser niczym szczerbaty do sucharów...

Nike Roshe Run Palm Trees. Miejsce: &Other Stories w Londynie (chociaż dostępne także w wielu innych sklepach, np. OFFICE), cena: 70 funtów. Chyba nie muszę dodawać, że je uwielbiam? 

I ostatnia pamiątka z Londynu... jakie było moje szczęście, gdy zobaczyłam te słodkości na lotnisku! Po raz pierwszy ich smak poznałam w Nowym Jorku i mogłabym je jeść codziennie do końca życia. Ewentualnie do pierwszych mdłości. Ale są warte każdego grama tłuszczyku w moim ciele! Rozpływają się w ustach, a ja rozpływam się razem z nimi...